piątek, 31 stycznia 2014




Erin zamknęła się w sobie. Nie mogła się pogodzić że już nigdy nie będzie chodzić. Od tego dnia jej życie zaczęło się na nowo, całkiem inaczej. Musiała znowu uczyć się podstawowych spraw z którymi wcześniej nie miała żadnego problemu.

-No dalej! Uda Ci się.- mówił zdetermnowany mąż.
Właśnie wtedy Erin pierwszy raz w życiu usiadła na wózku inwalidzkim. Widać było że dziewczynie nie łatwo to przechodziło. W końcu nigdy wcześniej tego nie próbowała.

Po miesięcznym ,,treningu" kobieta już samodzielnie poruszała się na wózku, lecz dalej potrzebowała pomocy ze strony rodziny. Matka Erin kupiła jej swój własny wózek. Rodzina próbowała ją pocieszać, ale to nie pomagało w przypadku nocnych koszmarów. Mimo iż od wypadku minęły dwa lata z czego półtora roku była w śpiączce Erin dalej pamiętała wypadek, który nawiedzał ją o noc. Dalejdo nikog się nie odzywała. Z tego punktu widzenia Erin stała w miejscu. Nie było postępów. Pewnego dnia kobietę odwiedziła psycholog...

Ale resztę znajdziecie w następnym poście :) Zapraszam do czytania kolejnych zmagań z Krainą Wiecznego Snu. Myślę że wam się spodobało i wejdziecie drugi raz na mój blog i go skomentujecie. Wszelkie błędy oraz prośby składajcie w komentarzu. Bardzo proszę o nie kopiowanie moich wypocin :) Trzymajcie się, paa :*

sobota, 25 stycznia 2014

Bardzo was przepraszam że nie pisałam te 4 mies. ale nie chciało mi się dokańczać tej historii. Ale mam nowy pomysł na zakończenie tej ,,książki" ,który poznacie za niedługo :) Mam nadzieje że nie zraziliście się do mnie i dalej będziecie czytać tego bloga. Ten nowy pomysł ma coś wspólnego ze mną więc może być dla was ciekawy. 

Rozdział 2

Minęły lata. Dla rodziny Erin czas wlókł się wiekami lecz udało się. Był zwykły poranek. Jak zwykle mąż Erin siedział przy niej. Na razie ten dzień wydawał się taki jak inne. 

Erin w świecie Wiecznego Snu spotkała się z niedźwiedziem który akurat kradł jej jedzenie. Nie wiedziała jednak że ten niedźwiedź nie był taki jak reszta. Zanim się obejrzała leżała na ziemi nieprzytomna. To właśnie był przełom

Mark czytał gazetę. Rękę miał położoną na ręce Erin. Nie zauważył gdy ta zamrugała. Erin zauważyła dłoń mężczyzny. Ścisnęła ją delikatnie. Mąż Erin podskoczył na krześle. Spojrzał na Erin, a ta się uśmiechnęła. Nie wierzył w to co widzi. Przytulił ją i musnął wargami jej dłoń. Przez dłuższą chwilę patrzyli sobie w oczy. Mark wyciągnął rękę po alarm dla pielęgniarek. Wcisnął przycisk i chwilę czekali dalej wpatrzeni w siebie. Doktor przybiegł do sali i zobaczył półprzytomną 24 letnią kobietę. Zadzwonił po resztę personelu i wzięli Erin na badania. Mark zadzwonił do teściowej. Opowiedział co właśnie się stało. Uradowana staruszka w mgnieniu oka była w szpitalu. Była to jedyna osoba z rodziny Erin. Mark od dawna nie miał rodziców. A para dzieci miała dopiero w planach. Za półtorej godziny Erin wróciła do sali. Szczęście nie było jednak za długie. Okazało się że Dziewczyna nie będzie mogła chodzić...

Ale resztę znajdziecie w następnym poście :) Zapraszam do czytania kolejnych zmagań z Krainą Wiecznego Snu. Myślę że wam się spodobało i wejdziecie drugi raz na mój blog i go skomentujecie. Wszelkie błędy oraz prośby składajcie w komentarzu. Bardzo proszę o nie kopiowanie moich wypocin :) Trzymajcie się, paa :* Przepraszam,  że nie było długo tego postu