sobota, 25 stycznia 2014

Bardzo was przepraszam że nie pisałam te 4 mies. ale nie chciało mi się dokańczać tej historii. Ale mam nowy pomysł na zakończenie tej ,,książki" ,który poznacie za niedługo :) Mam nadzieje że nie zraziliście się do mnie i dalej będziecie czytać tego bloga. Ten nowy pomysł ma coś wspólnego ze mną więc może być dla was ciekawy. 

Rozdział 2

Minęły lata. Dla rodziny Erin czas wlókł się wiekami lecz udało się. Był zwykły poranek. Jak zwykle mąż Erin siedział przy niej. Na razie ten dzień wydawał się taki jak inne. 

Erin w świecie Wiecznego Snu spotkała się z niedźwiedziem który akurat kradł jej jedzenie. Nie wiedziała jednak że ten niedźwiedź nie był taki jak reszta. Zanim się obejrzała leżała na ziemi nieprzytomna. To właśnie był przełom

Mark czytał gazetę. Rękę miał położoną na ręce Erin. Nie zauważył gdy ta zamrugała. Erin zauważyła dłoń mężczyzny. Ścisnęła ją delikatnie. Mąż Erin podskoczył na krześle. Spojrzał na Erin, a ta się uśmiechnęła. Nie wierzył w to co widzi. Przytulił ją i musnął wargami jej dłoń. Przez dłuższą chwilę patrzyli sobie w oczy. Mark wyciągnął rękę po alarm dla pielęgniarek. Wcisnął przycisk i chwilę czekali dalej wpatrzeni w siebie. Doktor przybiegł do sali i zobaczył półprzytomną 24 letnią kobietę. Zadzwonił po resztę personelu i wzięli Erin na badania. Mark zadzwonił do teściowej. Opowiedział co właśnie się stało. Uradowana staruszka w mgnieniu oka była w szpitalu. Była to jedyna osoba z rodziny Erin. Mark od dawna nie miał rodziców. A para dzieci miała dopiero w planach. Za półtorej godziny Erin wróciła do sali. Szczęście nie było jednak za długie. Okazało się że Dziewczyna nie będzie mogła chodzić...

Ale resztę znajdziecie w następnym poście :) Zapraszam do czytania kolejnych zmagań z Krainą Wiecznego Snu. Myślę że wam się spodobało i wejdziecie drugi raz na mój blog i go skomentujecie. Wszelkie błędy oraz prośby składajcie w komentarzu. Bardzo proszę o nie kopiowanie moich wypocin :) Trzymajcie się, paa :* Przepraszam,  że nie było długo tego postu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz