poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Erin bez wahania pobiegła do lasu. Wyciągnęła rękę po małą jagodę. Ziemia zaczęła się mocno trząść. Nie wiedziała co się dzieje.

-Doktorze coś się dzieje z Erin! - wykrzyknął zaniepokojony mąż.
Doktor bardzo szybko przybiegł do Erin. To były  wstrząsy, lecz niegroźne dla życia.
-Nie bójcie się, to normalne w śpiączce. Doktor opanował sytuacje i poszedł.

Tymczasem u Erin.
Wszystko minęło, lecz Erin i tak była przerażona. Uciekła z tego miejsca jak najprędzej. Znalazła jaskinię w której płynęła woda. Szybko napiła się, chlapiąc całe ubranie.

Rodzina Erin zauważyła pochlapaną koszulę szpitalną. Zmartwieni pobiegli do dyżurki. Opowiedzieli o całym zdarzeniu.

Ale resztę znajdziecie w następnym poście :) Zapraszam do czytania kolejnych zmagań z Krainą Wiecznego Snu. Myślę że wam się spodobało i wejdziecie drugi raz na mój blog i go skomentujecie. Wszelkie błędy oraz prośby składajcie w komentarzu. Bardzo proszę o nie kopiowanie moich wypocin :) Trzymajcie się, paa :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz